|
Franciszek KLIMEK
|
|
Powiem najkrócej w czym rzeczy istota,
bo może ktoś na to czeka:
Nie chodzi o to,
by człowiek miał kota,
tylko,
by kot miał człowieka. |
 |
 |
"Życie"
Ta niezwykła myśl nie jest od prawdy daleka;
towarzyszy nam zresztą od wielu już lat:
Ten, kto ratuje życie jednego człowieka,
ratuje całą ludzkość.
Ratuje cały świat.
A ja dodam, choć sprawi to trochę kłopotu,
bo będę to powtarzał być może zbyt często:
Ten, kto życie jednemu uratuje kotu,
uratuje tym czynem swoje człowieczeństwo. |
"Czego potrzeba kotu"
Kotu potrzeba niewiele: Pogłaskać go tylko w niedzielę, w poniedziałek, wtorek i w środę leciutko podrapać go w brodę, w czwartek, w piątek i w sobotę pobawić się trochę z kotem i w niedzielę – znów niewiele.
A jeśli ci się uda pokochać go troszeczkę i tym co mu smakuje napełnisz mu miseczkę
i mocno postanowisz nie oddać go nikomu i zgodzisz się by czasem porządził trochę w domu,
to zauważysz potem (to zresztą przyjdzie z wiekiem), że będąc bliżej z kotem, jesteś bardziej człowiekiem.
|
|
|
|
"Kocie mamy"
K o t y. Blisko człowieka, a przecież jakże często ich los łzy wyciska. Dobrze chociaż, że są na tym świecie Wysłanniczki świętego Franciszka.
Strudzone własnym ciężkim życiem, oszczędzające na jedzeniu, wychodzą wieczór, aby skrycie ulżyć kociętom w ich cierpieniu.
Od ust odjęte resztki jadła, kupione za ostatnie grosze, zaniosą kotce, by nie padła – wzruszone małych kociąt losem.
Sercami otwierają bramy człowieczych sumień – gdy zamknięte – anonimowe Kocie Mamy, niedocenione Kocie Święte.
Nie znajdą miejsca na pomnikach, i c h na cokołach nie ujrzycie w piwnicach, szopach i śmietnikach ratują smutne kocie życie.
Z całego serca je pozdrawiam; życzenia składam im najszczersze i im to własny pomnik stawiam moim serdecznym dla nich wierszem
|
"On wróci"
O kocie, który odszedł na zawsze
Zapłacz kiedy odejdzie, jeśli Cię serce zaboli, że to o wiele za wcześnie choć może i z Bożej woli.
Zapłacz bo dla płaczących Niebo bywa łaskawsze lecz niech uwierzą wierzący, że on nie odszedł na zawsze.
Zapłacz kiedy odejdzie, uroń łzę jedną i drugą, i – przestań nim słońce wzejdzie, bo on nie odszedł na długo.
Potem rozglądnij się wkoło ale nie w górę; patrz nisko i – może wystarczy zawołać, on może być już tu blisko...
A jeśli ktoś mi zarzuci, że świat widzę w krzywym lusterku, to ja powtórzę: on w r ó c i... Choć może w innym futerku.
|
| |
|
|