|
O ile nasz Kot nie choruje na
nic poważnego, koszty związane z wizytami u weterynarza są całkiem
przystępne. Kiedy bierzemy Kota do domu, pamiętajmy by go dobrze
odrobaczyć - na pasożyty wewnętrzne oraz zewnętrzne. Pierwsze
odrobaczanie powinno uwzględniać oba wymienione rodzaje. Drugie
odrobaczanie powinno być powtórzone w ciągu 10-14 dni i przeważnie
wystarczy już tylko preparat przeciwko pasożytom wewnętrznym. Po ok.
tygodniu po drugim odrobaczaniu, Pana (Pani) Kota można już szczepić.
Musimy pamiętać, że jeśli Kot jest zarobaczony, szczepienie się nie
przyjmie. Dlatego skuteczne odrobaczanie jest bardzo ważne. Jeśli nasz
kot nie będzie wychodził, szczepimy go tzw. „czwórką” czyli szczepionką
przeciwko: herpes wirusowi, kociemu katarowi, panleukopenii i chlamydii.
Jeśli nasz Kot będzie miał możliwość bezpiecznego (!) wychodzenia,
wtedy dobrze jest kota zaszczepić dodatkowo przeciwko białaczce kociej –
FeLV. W przypadku dorosłego kota, takie szczepienie powinno być
poprzedzone wykonaniem testu na obecność wirusa białaczki i FIV.
Najnowszą i najbezpieczniejszą obecnie szczepionką jest produkt PureVax.
Jeśli szczepimy Kota przeciwko białaczce, poprośmy weterynarza by
szczepił w tylną łapę. Szczepienie powtarzamy po miesiącu. Kota nie
wychodzącego odrobaczamy średnio co 6 miesięcy a szczepimy przez
pierwsze 2-3 lata co roku, później możemy szczepić co 3 lata. Kota który
ma możliwość wychodzenia odrobaczamy najrzadziej co 3 miesiące i
szczepimy regularnie raz do roku.
Jeśli adoptowaliśmy
kocię lub kota dorosłego, ale jeszcze nie kastrowanego, pamiętajmy by
koniecznie tego dokonać. Kocury kastrujemy w wieku ok. 7 miesiąca życia
(po wymianie wszystkich zębów oraz kiedy poczujemy charakterystyczny
„zapach” kocurka) natomiast kotki po pierwszej rui. Zabieg kastracji to
nieopisana korzyść dla Kota! I to zarówno od strony zdrowia zarówno
psychicznego jak i fizycznego. Proszę pamiętać, że Koty nie są
emocjonalnie związane ze swoimi narządami rozrodczymi i ich brak nie
jest dla nich odczuwalny a sam zabieg kastracji nie jest przeżyciem
„traumatycznym”. O ile kastracja Kocurów jest oczywista ze względu na
ich charakterystyczny zapach o tyle kastracja Kotki w wielu przypadkach
wydaje się być „zbędna”. Nic bardziej mylnego! Zabieg ten eliminuje
bardzo często występujące nowotwory narządów u kotek oraz ryzyko ropomacicza – które w wielu
przypadkach jest śmiertelne. Pamiętajcie Państwo, że również ruja, która
potrafi trwać długo i występować często, jest bardzo męcząca i
wyczerpująca dla Kotki. Jeśli mamy Koty nierodowodowe – kastracja jest
naszym obowiązkiem!
Wbrew krążącym opiniom
kastrowany Kot nie jest mniej łowny. Tak samo właściwe karmienie Kota
nie zmniejszy jego chęci do polowania!
Koty cierpią w
milczeniu. Jeśli zauważamy u naszego Kota objawy choroby, bardzo często
jest ona już bardzo zaawansowana. Dlatego zdrowie naszego Kota leży w
naszych rękach. Do nas należy obserwowanie Kota i jego zachowania,
wyłapywanie wszelkich odchyleń od „normy” oraz regularne, coroczne
wizyty u weterynarza w celu zbadania krwi i moczu. Jeśli nasz Kot nie
choruje, zabierzmy go raz do roku na kontrolne badanie. Weterynarz
pobierze krew i mocz oraz sprawdzi w jakim stanie są nerki, wątroba,
drogi moczowe i inne Kocie organy. To pozwoli odpowiednio szybko wykryć
ewentualną chorobę i wprowadzić odpowiednie leczenie. To zaoszczędzi nam
kosztów a Kotu cierpienia. A już najszczęśliwszą wiadomością jest
usłyszeć od weterynarza – Wasz kot jest zdrowy!
To tak niewiele ze strony
człowieka a tak wiele dla szczęścia Kota.
Przy okazji chciałabym
też obalić dwa mity, tak często skazujące kota na okrutny los –
toksoplazmozę oraz alergię. Większość zachorowań na toksoplazmozę to
zarażenie przez surowe mięso lub niedomyte warzywa czyli z ziemi.
Owszem, Koty bywają nosicielami toksoplazmozy, ale
by się od Kota zarazić przede wszystkim On sam musi być chory – mieć
biegunkę i ogólne objawy chorobowe, tylko wtedy jest zdolny wydalić
ocysty! Po drugie takie odchody musiałyby przeleżeć w temperaturze
pokojowej dobre kilkanaście godzin i być przez człowieka… spożyte w
jakiś sposób.
Co do alergii to, według
najnowszych publikowanych badań, Koty podnoszą odporność na alergeny i
zmniejszają ryzyko zachorowania na alergię. Jeśli mamy w domu osobę,
dziecko, które już ma zdiagnozowaną alergię na Kota to albo zrezygnujmy z
adopcji, albo udajmy się do alergologa – w tej chwili jest mnóstwo
nowoczesnych i skutecznych metod jak również szczepionek przeciw
alergii. Inną sprawą jest fakt, że alergik przeważnie uodparnia się na
własnego Kota. I fakt potwierdzony życiowo – mieszkam z
astmatykiem-alergikiem, który w tej chwili nie ma żadnych objawów
alergicznych na naszego osobistego Kota. Moja przyjaciółka również ma
silną alergię na koty, ale tylko obce. Dwa Koty z którymi mieszka, nie
wywołują u niej żadnych objawów. |