|
SKLEP ZE ZWIERZĘTAMI
Robienie zakupów to albo konieczność (bo
przecież musimy kupić coś do jedzenia), albo przyjemność (bo dla wielu
osób bieganie po sklepach stanowi rozrywkę). Można kupić wszystko, o ile
tylko mamy pieniądze.
Ale czy wszystko powinno być na sprzedaż?
Handel
żywym towarem w czasach niewolnictwa był jedną z najobrzydliwszych
rzeczy, jaką człowiek mógł wymyślić. Czasem jeszcze słyszy się o handlu
dziećmi, o obozach pracy... Oburzamy się i słusznie, chociaż dotyczy to
czasem bardzo odległych rejonów i nie mamy na to wpływu. Jest jednak
coś, co jest oburzające, a dotyczy nas, Polaków, i co zmienić możemy z
pewnością. Wsród wielu sklepów, które odwiedzamy mniej lub bardziej
regularnie są takie, w których sprzedaje się żywe zwierzęta. Nawet te
egzotyczne, chociaż czasem nielegalnie sprowadzone do Polski.
Najczęściej jednak widzimy w klatkach chomiki, świnki morskie,
szynszyle, króliczki, kociaki i szczeniaki, czyli najbardziej „chodliwy
towar.”
Tak właśnie –TOWAR. Zwierzęta trzymane są w ciasnych
klatkach, brodzą we własnych odchodach, czasem nie mają wody, a
o wyprowadzaniu na spacer nawet nie wspomnę. Delikatne i
płochliwe szynszyle umierają ze stresu, myszki przez szybę akwarium
widzą koty i nie mają gdzie się schować, wąż łakomym wzrokiem śledzi
króliki... Nie jest to okrucieństwo? Jest i nie trzeba być
wcale miłośnikiem zwierząt, aby to przyznać.
Przychodzi do sklepu
dziecko i prosi o chomika. Oczywiście, bardzo proszę. Niedrogo, można
sobie pozwolić na taki wydatek nawet z kieszonkowego. Co potem? Mama
stwierdza, że nie chce tego „paskudztwa” w domu i .... Nie chcę tutaj
opisywać tego, co może się stać, życie pisze okrutniejsze
scenariusze niż możemy sobie wyobrazić. Nikt nie sprawdza, jaki
będzie los kupionego psa czy kota. Kogo to obchodzi? Liczy się tylko
zysk. Wyobraźmy sobie, że nasz pupil, ten który śpi na kanapie, o
którego dbamy jak o dziecko mógłby znaleźć się w takim sklepie. Może
kupiłby go ktoś i uwiązał na łańcuchu, głodził, bo niektórzy uważają, że
głodny pies jest zły i dlatego lepiej stróżuje? A może byłaby to
sunia, która okazała się być w ciąży i dlatego należy się jej pozbyć?
Śliczny kotek trochę urósł i drapie meble. No to „won”, już go nie
chcemy. Przesadzam? Niestety nie, wystarczy poczytać fora
zwierzęce.
Jest jeszcze drugie dno. Chcemy zaoszczędzić
pieniądze, szukamy więc promocji. Naturalnie, ale chcemy mieć towar
dobrej jakości, bo inaczej to żadna oszczędność. A np. szczeniaczek?
Marzymy o yorku, ale u hodowcy kosztuje tak drogo. W sklepie
zoologicznym można dostać za połowę ceny. Hodowca jednak (taki
prawdziwy) dba o zwierzęta, szczepi, leczy, dba, aby rozmnażane
zwierzęta nie były ze sobą zbyt spokrewnione, gdyż grozi to wadami
genetycznymi. Zwykle też sprawdza kupującego oraz warunki, jakie może
zapewnić zwierzęciu, a później pozostaje w kontakcie z nowym
właścicielem zwierzęcia. Pseudohodowca nie ma takich dylematów. Rozmnaża nie przejmując się niczym, byle tylko zarobić. Suczka
rodzi kolejne szczeniaczki, umiera czasem z wycieńczenia, jej dzieci
też coraz słabsze. Piękna kotka musi rodzić kilka razy do roku, bo jej
dzieci odziedziczą urodę, a że grozi jej ropomacicze, że kociaki są
chore? Byle je sprzedać, byle coś zarobić.
Mówimy zwykle
„ktoś powinien się za to wziąć”. Słusznie! MY! Nie, nie omijajmy takiego
sklepu szerokim łukiem. Wejdźmy i powiedzmy głośno, co o tym myślimy,
szczególnie, jeśli będą tam klienci. Nie wszyscy bowiem są świadomi. Nie
wszyscy wiedzą, że najfajniejsze zwierzęta są w schroniskach, że są ZA
DARMO, że tylko być może zaniedbane nieco, bo jest ich tak dużo i nie ma
możliwości zapewnienia im troskliwej opieki. A więc wejdźmy do sklepu
ze zwierzętami, ale nie przyczyniajmy się do niecnego procederu,
rozmawiajmy z ludźmi. To niewiele, ale może pomóc tym zwierzętom. Popyt
decyduje o podaży - takie jest prawo rynku. Nie będzie chętnych do
kupowania zwierząt w sklepach, pseudohodowcy nie będą ich rozmnażać.
Koło się zamknie, mniej zwierząt będzie cierpieć.
TY TEŻ MOŻESZ TO
SPRAWIĆ! |